Pierwszy przystanek-Stadion Wojska Polskiego:
Szliśmy wąską ścieżką aż do bramy przypominającej zwykłą szarą siatkę mojego sąsiada, zwykły drut spleciony w rąby. Na nas, dziewczynach wrażenie zrobiła tylko wielkość tego boiska bo było naprawdę ogromne ale chłopcy zachwycali się wszystkim, ławkami rezerwowych, trybunami i innymi bajerami. Pan, który nas oprowadzał mówił o nim różne ciekawe dla chłopaków rzeczy jak to jaką ma pojemność i na temat Legii Warszawa. No, a dziewczyny zajmowały się po cichu swoimi sprawami: niektóre rozmawiały miedzy sobą jak ja i Sarah, inne poprawiały makijaż przy kieszonkowym rozkładanym lusterku, a pozostali robili coś w telefonach. Po ,,ciekawych,, opowieściach przewodnika wszyscy poszliśmy na trybuny, a ja wykorzystałam nieuwagę Sarah i David'a i pstryknęłam im zdjęcie:
-Pokaż mi od razu jak wyszło !.-czasem mam wrażenie, że ona wszystko widzi...
-Już idę...zobaczcie.
-Hahahahaha jakie miny !.- odezwali się jednocześnie.
-Wyglądacie jak para zakochanych-nie wmówią mi, że tak nie jest.
-Taaa, jasne...-wiedziałam, że taka będzie jej odpowiedź.
-Mieszkamy na przeciwko siebie w kamienicy, bawiliśmy się razem od takiego malucha, że nawet nie pamiętam jak ją poznałem Ash.-David bardziej wysilił się w odpowiedzi.
-Ja też nie pamiętam, wiesz<śmiech> ?!.
-Proszę zabrać wszystkie swoje rzeczy i udać się do wyjścia !.-rozszedł się ogromnym echem głos nauczycielki.
W autobusie podczas dalszej drogi wszyscy rozmawiali miedzy sobą o wrażeniach ze stadionu. Nagle zobaczyłam, że David wychyla się zza siedzenia przede mną.
-Ash zrobiłaś jeszcze jakieś zdjęcia oprócz tego mojego z Sarah ?.-spytał.
-Tak ale były w ruchu i nawet nie patrzyłam jak wyszły. Wszystko będę sprawdzać jak wrócimy do domu to najwyżej Ci wyśle, ołkej ?.
-,,Ołkej,,-David odpowiedział z uśmiechem i odwrócił się z powrotem.
Jedziemy dalej i mijamy naprawdę ciekawe widoki, wszystko co się tu dzieje jest dla nas nowością-zachowanie tutejszych ludzi, mnóstwo kolorowych reklam, ogromne (bo nawet 12-piętrowe) bloki i jeszcze...,,Bzz Bzz,,- sms od Sarah ,,Bożeee, jakbyśmy miały pójść tu na zakupy to chyba nigdy nieobeszły byśmy tych wszystkich sklepów !. ; O,, - dokładnie i jeszcze...niezliczona ilość sklepów bo odkąd tu wjechaliśmy, na około jest ich pełno. ,,Masz racje, a jak sprawy z Jake'm ?.,,- odpisałam jej po chwili, a ona na to ,,Jeszcze nic, nie wiem co mam mu powiedzieć czy spytać o coś czy co- nic mi nie mówisz !. ; D.,,
Hmmm...,,Bo sama nie wiem, może podpytaj jakoś delikatnie co o mnie sądzi ?. I tak pewnie domyśla się o tym, że mi się podoba wiec nic nie stracę, a chociaż będę wiedziała czy mam jakiekolwiek szanse...W końcu jeśli powie, że mu się nie podobam to nie wyjdę na debilkę i jak zapyta o co chodzi to powiem, że to jakaś bzdura ; p.,,- odpisałam po chwili, a na odpowiedź nie musiałam długo czekać ,,Powiedział, że mu się podobaaaaaasz !!!!!!!!!!!.,, Że co ?!. Zamarłam...popijałam właśnie wodę mineralną, gdy czytałam tego sms'a i o mało się nie udusiłam. ,,Kłamiesz specjalnie, żeby nie było mi przykro,,- odpisałam od razu jak tylko doszłam do siebie. Autobus stanął.
Drugi przystanek-Centrum Nauki ,,Kopernik,,
Weszliśmy do budynku, zostawiliśmy w szatni nasze kurtki, szale, czapki oraz rękawiczki i czekaliśmy chyba 20 min. na przewodnika, który miał pokazać nam wystawy i gdy przyszedł, wydusił z siebie tylko jedno zdanie:
-Nie wolno nic dotykać.
I tyle...chodziliśmy i oglądaliśmy makiety planet i muszę przyznać, że były wykonane świetnie. Za jedną szybką był mini Układ Słoneczny, a gablotkę dalej ogromna Ziemia, następnie Mars i inne planety pokazane bardzo dokładnie. Po godzinie oglądania tych wszystkich wystaw przeszliśmy do ogromnej sali, w której były typowe kinowe siedzenia ustawione na około niej. Zajęliśmy miejsca i dwóch Panów siedzących u góry za szybą puściło nam film o planetach, opowiadając przy tym różne ciekawostki, a pokaz był niesamowity. Czułam się tak jakbym leciała rakietą i oglądała to wszystko, o wiele lepiej niż w kinach 3D. Po projekcji czuliśmy się jak narąbani, Sarah szła jakby była pijana, a mi kręciło się w głowie i to pewnie dlatego, że wszystko było wyświetlane na suficie i ponad godzinę patrzałam się w górę.
-Jak to się stało, że mu się podobam ?.-spytałam, gdy już opuściliśmy salę projekcyjną.
-Ash...spytałam, co tam u niego i przedstawiłam mu się, on mnie i odpowiedział, że dobrze. Minęła chwila i usłyszałam Twoje imię i zapytałam o co chodzi bo jesteś moją przyjaciółką, on na to, że o nic nie chodzi. Nie uwierzyłam mu i podstępnie spytałam ,,podoba Ci się czy co?.,,, a on ,,nooo,, i tyle.
-Oh,....
-Nie martw się, jeszcze go jakoś docisnę i będę wiedzieć więcej.
Następnie zeszliśmy znów do szatni, skąd wzięliśmy swoje rzeczy, nauczyciele podziękowali organizatorom wystaw i projekcji, a po tym wszyscy wsiedliśmy do autobusu i pojechaliśmy dalej.
Droga była krótka ale w między czasie mój telefon wibrował 5 razy i był to same strzałki od Jake'a... Nie wiem czy on sobie po prostu żartuje, czy jest szansa na to, że ja się mu również spodobałam. Obejrzałam wszystkie zdjęcia, które zrobiłam dotychczas i wyszły całkiem dobrze. Będę musiała je w domu jakoś ładnie obrobić i oddać wychowawcy, ponieważ zadała nam ,,pracę domową,, podczas wycieczki, a konkretnie opisać atrakcje, jakie tu zobaczyliśmy i możemy skorzystać z tego co usłyszeliśmy od przewodników. Mam zamiar zrobić plakat z tymi zdjęciami i dodać pod nimi krótkie opisy, tylko problem w tym, że mało co słuchałam tego co mówili tamci ludzie...
Trzeci przystanek-Sejm
O tak...wejście tu sporo nas kosztowało biorąc pod uwagę opinię ludzi na temat polityki w naszym kraju. No więc puki co stoimy na dworze i czekamy, aż ktoś do nas wyjdzie i w między czasie nauczyciele przestrzegli nas, o tym jak mamy się zachowywać.
Gdy w końcu wyłonił się pewien Pan w czarnym garniturze zabrał nas do środka i zaprowadził schodami w dół do pomieszczenia, w których mieściły się szatnie żebyśmy zostawili tam swoje kurtki i torebki. Szatnia wyglądała normalnie, była tak samo biała ale większa niż nasza zwykła szkolna, poza tym niczym się nie różniła-> ławeczki przy ścianie, na której były przykręcone wieszaki i na środku złączone ławki przedzielone stojakiem z wieszakami= nic niezwykłego. Następnie znów tymi samymi schodami udaliśmy się na górę i przechodziliśmy kolejno przez bramkę, dokładnie taką jaka jest w prawie każdym sklepie przy wyjściu, a do koszyczka stojącego obok niej wkładaliśmy nasze telefony i aparaty, ponieważ robienie tu zdjęć jest surowo zabronione. Zanim poszliśmy dalej Pan w garniturze powiedział nam, żebyśmy nie używali żadnych głupich tekstów typu ,,choć rzucimy bombę,, czy coś w tym stylu bo podobno było takich dwóch co potem tłumaczyli się z takiego głupiego żartu przez 4 godziny na komisariacie...
Potem szliśmy prosto szarym korytarzem i skręciliśmy w prawo do sali, w której było mnóstwo miękkich krzeseł z niebieskim obiciem, a przed nimi na środku to drewniane coś z mikrofonem na czym wygłasza się przemowy, zajęliśmy swoje miejsca, a ja ze swojego dokładnie mogłam widzieć Jake'a i zauważyłam, ze odwrócił się kilka razy w moją stronę. No więc wracając do tematu...po zajęciu przez nas i nauczycieli miejsc wszedł drugi Pan, który okazał się być jednym z posłów ale bijcie i zabijcie mnie ale za żadne skarby świata nikt z nas oprócz nauczycieli nie zapamiętał jego nazwiska. Był przy sobie, niezbyt wysoki ale bardzo sympatyczny w rozmowie, opowiedział nam jak to kiedyś zobaczył swoje półnagie zdjęcia w gazecie podczas plażowania z głupimi dopiskami, i że pewnie nie doświadczyliśmy czegoś takiego i sława wydaje się być fajna to częściej jednak bywa inaczej i zgadzam się z tym bo niema się wtedy prywatności i cokolwiek by się nie zrobiło to i tak ktokolwiek może pstryknąć fotkę i wstawić do internetu lub sprzedać jakiejś gazecie.
Ja się nawet wstydzę wystąpić na auli podczas występów świątecznych( mam zaśpiewać kolędę i zagrać ją na gitarze, a nawet nie zaczęłam jeszcze ćwiczyć), a co dopiero pomyśleć, że ktoś obcy miałby mi robić zdjęcia jak się bawię z przyjaciółmi, a potem je publikować bez mojej zgody. No ale z drugiej strony sława kosztuje...no nic, zbieramy się i idziemy dalej, a ku naszym oczom ukazują się proste korytarze ale jest ich pełno. Doszliśmy do wielkiej tablicy, którą często można zobaczyć w wiadomościach. Przy wejściu niżej stał ,,strażnik,, ubrany podobnie jak Ci z Anglii co się nie ruszają ale ten był sympatyczny i dał autografy chłopakom.
-Ups, przepraszam.-powiedziałam speszona, bo cofając się niechcący kogoś uderzyłam.
-Spoko<podstępny uśmieszek>-odpowiedział Jake...
No, rzeczywiście spoko...na 100 % już wszystko wie.
-Saraaaah !.-krzyknęłam i pędem wbiegłam po schodach, gdzie akurat stała z Davidem.
-Co Ty się tak drzesz ?!. Pali się gdzieś czy co ?.
-Okres dostałam, wiesz ?.
-...serio pytam <śmiech>
-Jake o wszystkim wie, wpadłam na niego przypadkiem i przeprosiłam, a on powiedział, ze spoko i posłał mi podstępny uśmiech.
-To o niczym nie świadczy Ash, hahah. Ale masz racje, wie o wszystkim.
-A Ty skąd wiesz ?.
-Słyszałam jak znów padło Twoje imię w jego rozmowie z kolegą.
-Noto pięknie...
Wycieczka po sejmie dobiegła końca, podziękowaliśmy posłowi za oprowadzenie nas i szliśmy wąskim korytarzem do schodów i odebraliśmy swoje telefony, aparaty itp. A potem zeszliśmy do szatni po swoje ubrania i wyszliśmy na dwór w poszukiwaniu autobusu.
Było dość zimno jak na ostatnie dni, które jak na listopad były wręcz upalne bo nawet dziś rano nasze twarze ogrzewało ciepłe słoneczko. Miasto było pięknie oświetlone, te reklamy, kolorowe podświetlone wystawy robiły tak ogromne wrażenie jakbyśmy byli co najmniej w jakimś zagranicznym filmie.
-Ostatni raz ubrałam te buty !.
-Sarah, hahahah tylko Ty jesteś taka zdolna, żeby o tej porze roku zakładać buty z odkrytymi palcami i piętami.
-Botki zepsuły mi się wczoraj po szkole jak wracałam z Davidem, żeby spakować się do Ciebie na nockę...wygłupialiśmy się i zahaczyłam o krawężnik, a dalej sama sobie dopowiedz...a Ty nosisz mniejszy rozmiar niż ja więc pożyczka nie wchodziła w grę.
-Kozaki ?.-odpowiedziałam.
-Pojutrze dopiero nowa kolekcja !.
-Ty i ten twój popęd na modę<śmiech>.
-Hahahahaha, styliści przy niej wymiękają, pamiętam jak w przedszkolu owinęła sobie głowę papierem toaletowym i wmawiała, że to najmodniejsza czapka !.-wtrącił się David.
-Hahahahahahahaha....
Doszliśmy do autobusu, zajęliśmy swoje miejsca i teraz czeka nas dłuuuga droga do domu. Mimo wszystko i nie wiem czemu uwielbiam jechać jak jest ciemno, po prostu uwielbiam, oświetlone miasta, ciemne autostrady, piękne niebo...jest w tym coś niezwykłego, choć iść na pieszo ciemnymi wieczorami panicznie się boje. Zatrzymaliśmy się w KFC na coś ciepłego do zjedzenia, dostałam skrzydełka z bardzo ostrym sosem, którego nie dałam rady zjeść i oddałam go David'owi, a on uwielbia ostre rzeczy. Po posiłku wróciliśmy do autobusu i pojechaliśmy dalej, czekało nas jeszcze jakieś 40 min, nim dojedziemy. Dosiadła się do mnie Lilly, która jest niebrzydką dziewczyną ale za to jest strasznie zagubiona, trochę przymulona i.... ,,pusta,,- dosłownie, chodziłam z nią do przedszkola, Pani zawsze na nią krzyczała, że jedyna nie rozumie dodawania, byłyśmy razem tez w klasie w podstawówce i gimnazjum i zabijcie mnie ale jak można do liceum przyjąć kogoś kto miał same dwójki na świadectwie ?. Zresztą...teraz nie jest lepiej, jest zagrożona z 9 przedmiotów i nie wiem jak ona to poprawi. Zawsze była odsunięta i wyśmiewana, a ja jakoś nie mam nic do niej, a co więcej współczuje jej i chciałabym jej pomóc ale gdy pytam grzecznie ,,co tam,, i wgl. to ona odpowiada opryskliwie ,,dobrze, a jak inaczej może u mnie być ?.,,. Zachowuje się jak jakaś gwiazdeczka, którą nie jest bo na logikę- jak ktoś jest lubiany to raczej z tego kogoś nikt nie szydzi, a z niej wszyscy z wyjątkiem mnie, ja siedzę cicho. Teraz też spróbowałam nawiązać kontakt ale zarzuciła tylko ręką włosy i patrzała w okno. No cóż...nic na siłę i na całe szczęście już nie jesteśmy razem w klasie. ,,On pyta czy chcesz z nim chodzić, na odpowiedź masz 10 min. !. ; ),, -napisała Sarah w sms'ie a ja zamarłam i usłyszałam odliczanie od 10 w dół. Odwróciłam się i krzyknęłam:
-10 minut, a sekund to różnica !.
Mimo to odpisałam ,,Jeśli mu się podobam to TAAK ! ; 3,, na odpowiedź nie czekałam długo ,,noto jesteście parą, gratulacje !.,, i odebrałam również strzałkę od Jake'a. Tylko jeden problem...nie mamy 5 lat, żeby pytać się o bycie ze sobą przez kogoś i to smsem !. Coś mi tu nie pasuje...,,Sarah...czy to na pewno nie jest jakiś żart ?. Pytanie kogoś o bycie ze sobą przez kogoś i to smsem ?.,, -,,Może to dziwne, a może on jest nieśmiały...,,. Sama już nie wiem, a może osobiście napisze do niego ?. Hmmm...raz się żyje ,,My na prawdę ze sobą jesteśmy czy to jakiś żart ?. ; p.,, odpowiedź przyszła po chwili ,,Nie, na prawdę jesteś moją dziewczyną ; ),,. No dobra, to dziwne ale ciesze się nieziemsko !. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Kopnęłam w siedzenie Davida i pokazałam mu ostatniego sms'a, a on powiedział, że mam uważać... Zobaczymy jak to wszystko dalej się potoczy... ,,Spójrz przez okno !.,,- napisała Sarah. Wiec patrze, a tam....pierwszy śnieg !. Akurat tego niesamowitego dla mnie, listopadowego wieczoru pada pierwszy śnieg.
Autobus zatrzymał się pod szkołą, skąd mój tata odebrał mnie, Sarah i Davida. Kiedy wysiedliśmy pod moim domem tata poszedł wstawić samochód do garażu, a my rozmawialiśmy jeszcze chwile przed furtką:
-Jak to się stało ?. Z tym sms'em ?.-spytałam.
-Normalnie, on mówił, że wstydzi się z Tobą pogadać ale bardzo by chciał. Spytałam czy napisać ze swojego telefonu, on na to, że tak.
-A coś jeszcze mówił ?.
-Nie, wyśmiał mnie i moje buty, uderzyłam go w ramie ale nie oddał.
-Ja tam nie przepadam za tym typem...niby nic mi nie zrobił ale coś mi nie pasuje.-wtrącił się David.
-Ashley, choć już !.-zawołała moja mama.
-My też idziemy, podziękuj jeszcze raz tacie za odwiezienie. I nic się nie martw.
-Dziękuję Sara, dobranoc wam.
-Dobranoc !.-odpowiedzieli jednocześnie.
Weszłam do domu i kiedy rodzice pytali o wycieczkę, zatkało mnie i wszystko wyleciało mi z głowy...usiłowałam sobie przypomnieć coś poza ostatnimi sms'ami i z trudem mi się udało. Opowiedziałam ogólnie i poszłam do łazienki, a potem na górę do swojego pokoju, leżąc na łóżku spojrzałam przez okno balkonowe na padający śnieg i poszłam spać.
Szliśmy wąską ścieżką aż do bramy przypominającej zwykłą szarą siatkę mojego sąsiada, zwykły drut spleciony w rąby. Na nas, dziewczynach wrażenie zrobiła tylko wielkość tego boiska bo było naprawdę ogromne ale chłopcy zachwycali się wszystkim, ławkami rezerwowych, trybunami i innymi bajerami. Pan, który nas oprowadzał mówił o nim różne ciekawe dla chłopaków rzeczy jak to jaką ma pojemność i na temat Legii Warszawa. No, a dziewczyny zajmowały się po cichu swoimi sprawami: niektóre rozmawiały miedzy sobą jak ja i Sarah, inne poprawiały makijaż przy kieszonkowym rozkładanym lusterku, a pozostali robili coś w telefonach. Po ,,ciekawych,, opowieściach przewodnika wszyscy poszliśmy na trybuny, a ja wykorzystałam nieuwagę Sarah i David'a i pstryknęłam im zdjęcie:
-Pokaż mi od razu jak wyszło !.-czasem mam wrażenie, że ona wszystko widzi...
-Już idę...zobaczcie.
-Hahahahaha jakie miny !.- odezwali się jednocześnie.
-Wyglądacie jak para zakochanych-nie wmówią mi, że tak nie jest.
-Taaa, jasne...-wiedziałam, że taka będzie jej odpowiedź.
-Mieszkamy na przeciwko siebie w kamienicy, bawiliśmy się razem od takiego malucha, że nawet nie pamiętam jak ją poznałem Ash.-David bardziej wysilił się w odpowiedzi.
-Ja też nie pamiętam, wiesz<śmiech> ?!.
-Proszę zabrać wszystkie swoje rzeczy i udać się do wyjścia !.-rozszedł się ogromnym echem głos nauczycielki.
W autobusie podczas dalszej drogi wszyscy rozmawiali miedzy sobą o wrażeniach ze stadionu. Nagle zobaczyłam, że David wychyla się zza siedzenia przede mną.
-Ash zrobiłaś jeszcze jakieś zdjęcia oprócz tego mojego z Sarah ?.-spytał.
-Tak ale były w ruchu i nawet nie patrzyłam jak wyszły. Wszystko będę sprawdzać jak wrócimy do domu to najwyżej Ci wyśle, ołkej ?.
-,,Ołkej,,-David odpowiedział z uśmiechem i odwrócił się z powrotem.
Jedziemy dalej i mijamy naprawdę ciekawe widoki, wszystko co się tu dzieje jest dla nas nowością-zachowanie tutejszych ludzi, mnóstwo kolorowych reklam, ogromne (bo nawet 12-piętrowe) bloki i jeszcze...,,Bzz Bzz,,- sms od Sarah ,,Bożeee, jakbyśmy miały pójść tu na zakupy to chyba nigdy nieobeszły byśmy tych wszystkich sklepów !. ; O,, - dokładnie i jeszcze...niezliczona ilość sklepów bo odkąd tu wjechaliśmy, na około jest ich pełno. ,,Masz racje, a jak sprawy z Jake'm ?.,,- odpisałam jej po chwili, a ona na to ,,Jeszcze nic, nie wiem co mam mu powiedzieć czy spytać o coś czy co- nic mi nie mówisz !. ; D.,,
Hmmm...,,Bo sama nie wiem, może podpytaj jakoś delikatnie co o mnie sądzi ?. I tak pewnie domyśla się o tym, że mi się podoba wiec nic nie stracę, a chociaż będę wiedziała czy mam jakiekolwiek szanse...W końcu jeśli powie, że mu się nie podobam to nie wyjdę na debilkę i jak zapyta o co chodzi to powiem, że to jakaś bzdura ; p.,,- odpisałam po chwili, a na odpowiedź nie musiałam długo czekać ,,Powiedział, że mu się podobaaaaaasz !!!!!!!!!!!.,, Że co ?!. Zamarłam...popijałam właśnie wodę mineralną, gdy czytałam tego sms'a i o mało się nie udusiłam. ,,Kłamiesz specjalnie, żeby nie było mi przykro,,- odpisałam od razu jak tylko doszłam do siebie. Autobus stanął.
Drugi przystanek-Centrum Nauki ,,Kopernik,,
Weszliśmy do budynku, zostawiliśmy w szatni nasze kurtki, szale, czapki oraz rękawiczki i czekaliśmy chyba 20 min. na przewodnika, który miał pokazać nam wystawy i gdy przyszedł, wydusił z siebie tylko jedno zdanie:
-Nie wolno nic dotykać.
I tyle...chodziliśmy i oglądaliśmy makiety planet i muszę przyznać, że były wykonane świetnie. Za jedną szybką był mini Układ Słoneczny, a gablotkę dalej ogromna Ziemia, następnie Mars i inne planety pokazane bardzo dokładnie. Po godzinie oglądania tych wszystkich wystaw przeszliśmy do ogromnej sali, w której były typowe kinowe siedzenia ustawione na około niej. Zajęliśmy miejsca i dwóch Panów siedzących u góry za szybą puściło nam film o planetach, opowiadając przy tym różne ciekawostki, a pokaz był niesamowity. Czułam się tak jakbym leciała rakietą i oglądała to wszystko, o wiele lepiej niż w kinach 3D. Po projekcji czuliśmy się jak narąbani, Sarah szła jakby była pijana, a mi kręciło się w głowie i to pewnie dlatego, że wszystko było wyświetlane na suficie i ponad godzinę patrzałam się w górę.
-Jak to się stało, że mu się podobam ?.-spytałam, gdy już opuściliśmy salę projekcyjną.
-Ash...spytałam, co tam u niego i przedstawiłam mu się, on mnie i odpowiedział, że dobrze. Minęła chwila i usłyszałam Twoje imię i zapytałam o co chodzi bo jesteś moją przyjaciółką, on na to, że o nic nie chodzi. Nie uwierzyłam mu i podstępnie spytałam ,,podoba Ci się czy co?.,,, a on ,,nooo,, i tyle.
-Oh,....
-Nie martw się, jeszcze go jakoś docisnę i będę wiedzieć więcej.
Następnie zeszliśmy znów do szatni, skąd wzięliśmy swoje rzeczy, nauczyciele podziękowali organizatorom wystaw i projekcji, a po tym wszyscy wsiedliśmy do autobusu i pojechaliśmy dalej.
Droga była krótka ale w między czasie mój telefon wibrował 5 razy i był to same strzałki od Jake'a... Nie wiem czy on sobie po prostu żartuje, czy jest szansa na to, że ja się mu również spodobałam. Obejrzałam wszystkie zdjęcia, które zrobiłam dotychczas i wyszły całkiem dobrze. Będę musiała je w domu jakoś ładnie obrobić i oddać wychowawcy, ponieważ zadała nam ,,pracę domową,, podczas wycieczki, a konkretnie opisać atrakcje, jakie tu zobaczyliśmy i możemy skorzystać z tego co usłyszeliśmy od przewodników. Mam zamiar zrobić plakat z tymi zdjęciami i dodać pod nimi krótkie opisy, tylko problem w tym, że mało co słuchałam tego co mówili tamci ludzie...
Trzeci przystanek-Sejm
O tak...wejście tu sporo nas kosztowało biorąc pod uwagę opinię ludzi na temat polityki w naszym kraju. No więc puki co stoimy na dworze i czekamy, aż ktoś do nas wyjdzie i w między czasie nauczyciele przestrzegli nas, o tym jak mamy się zachowywać.
Gdy w końcu wyłonił się pewien Pan w czarnym garniturze zabrał nas do środka i zaprowadził schodami w dół do pomieszczenia, w których mieściły się szatnie żebyśmy zostawili tam swoje kurtki i torebki. Szatnia wyglądała normalnie, była tak samo biała ale większa niż nasza zwykła szkolna, poza tym niczym się nie różniła-> ławeczki przy ścianie, na której były przykręcone wieszaki i na środku złączone ławki przedzielone stojakiem z wieszakami= nic niezwykłego. Następnie znów tymi samymi schodami udaliśmy się na górę i przechodziliśmy kolejno przez bramkę, dokładnie taką jaka jest w prawie każdym sklepie przy wyjściu, a do koszyczka stojącego obok niej wkładaliśmy nasze telefony i aparaty, ponieważ robienie tu zdjęć jest surowo zabronione. Zanim poszliśmy dalej Pan w garniturze powiedział nam, żebyśmy nie używali żadnych głupich tekstów typu ,,choć rzucimy bombę,, czy coś w tym stylu bo podobno było takich dwóch co potem tłumaczyli się z takiego głupiego żartu przez 4 godziny na komisariacie...
Potem szliśmy prosto szarym korytarzem i skręciliśmy w prawo do sali, w której było mnóstwo miękkich krzeseł z niebieskim obiciem, a przed nimi na środku to drewniane coś z mikrofonem na czym wygłasza się przemowy, zajęliśmy swoje miejsca, a ja ze swojego dokładnie mogłam widzieć Jake'a i zauważyłam, ze odwrócił się kilka razy w moją stronę. No więc wracając do tematu...po zajęciu przez nas i nauczycieli miejsc wszedł drugi Pan, który okazał się być jednym z posłów ale bijcie i zabijcie mnie ale za żadne skarby świata nikt z nas oprócz nauczycieli nie zapamiętał jego nazwiska. Był przy sobie, niezbyt wysoki ale bardzo sympatyczny w rozmowie, opowiedział nam jak to kiedyś zobaczył swoje półnagie zdjęcia w gazecie podczas plażowania z głupimi dopiskami, i że pewnie nie doświadczyliśmy czegoś takiego i sława wydaje się być fajna to częściej jednak bywa inaczej i zgadzam się z tym bo niema się wtedy prywatności i cokolwiek by się nie zrobiło to i tak ktokolwiek może pstryknąć fotkę i wstawić do internetu lub sprzedać jakiejś gazecie.
Ja się nawet wstydzę wystąpić na auli podczas występów świątecznych( mam zaśpiewać kolędę i zagrać ją na gitarze, a nawet nie zaczęłam jeszcze ćwiczyć), a co dopiero pomyśleć, że ktoś obcy miałby mi robić zdjęcia jak się bawię z przyjaciółmi, a potem je publikować bez mojej zgody. No ale z drugiej strony sława kosztuje...no nic, zbieramy się i idziemy dalej, a ku naszym oczom ukazują się proste korytarze ale jest ich pełno. Doszliśmy do wielkiej tablicy, którą często można zobaczyć w wiadomościach. Przy wejściu niżej stał ,,strażnik,, ubrany podobnie jak Ci z Anglii co się nie ruszają ale ten był sympatyczny i dał autografy chłopakom.
-Ups, przepraszam.-powiedziałam speszona, bo cofając się niechcący kogoś uderzyłam.
-Spoko<podstępny uśmieszek>-odpowiedział Jake...
No, rzeczywiście spoko...na 100 % już wszystko wie.
-Saraaaah !.-krzyknęłam i pędem wbiegłam po schodach, gdzie akurat stała z Davidem.
-Co Ty się tak drzesz ?!. Pali się gdzieś czy co ?.
-Okres dostałam, wiesz ?.
-...serio pytam <śmiech>
-Jake o wszystkim wie, wpadłam na niego przypadkiem i przeprosiłam, a on powiedział, ze spoko i posłał mi podstępny uśmiech.
-To o niczym nie świadczy Ash, hahah. Ale masz racje, wie o wszystkim.
-A Ty skąd wiesz ?.
-Słyszałam jak znów padło Twoje imię w jego rozmowie z kolegą.
-Noto pięknie...
Wycieczka po sejmie dobiegła końca, podziękowaliśmy posłowi za oprowadzenie nas i szliśmy wąskim korytarzem do schodów i odebraliśmy swoje telefony, aparaty itp. A potem zeszliśmy do szatni po swoje ubrania i wyszliśmy na dwór w poszukiwaniu autobusu.
Było dość zimno jak na ostatnie dni, które jak na listopad były wręcz upalne bo nawet dziś rano nasze twarze ogrzewało ciepłe słoneczko. Miasto było pięknie oświetlone, te reklamy, kolorowe podświetlone wystawy robiły tak ogromne wrażenie jakbyśmy byli co najmniej w jakimś zagranicznym filmie.
-Ostatni raz ubrałam te buty !.
-Sarah, hahahah tylko Ty jesteś taka zdolna, żeby o tej porze roku zakładać buty z odkrytymi palcami i piętami.
-Botki zepsuły mi się wczoraj po szkole jak wracałam z Davidem, żeby spakować się do Ciebie na nockę...wygłupialiśmy się i zahaczyłam o krawężnik, a dalej sama sobie dopowiedz...a Ty nosisz mniejszy rozmiar niż ja więc pożyczka nie wchodziła w grę.
-Kozaki ?.-odpowiedziałam.
-Pojutrze dopiero nowa kolekcja !.
-Ty i ten twój popęd na modę<śmiech>.
-Hahahahaha, styliści przy niej wymiękają, pamiętam jak w przedszkolu owinęła sobie głowę papierem toaletowym i wmawiała, że to najmodniejsza czapka !.-wtrącił się David.
-Hahahahahahahaha....
Doszliśmy do autobusu, zajęliśmy swoje miejsca i teraz czeka nas dłuuuga droga do domu. Mimo wszystko i nie wiem czemu uwielbiam jechać jak jest ciemno, po prostu uwielbiam, oświetlone miasta, ciemne autostrady, piękne niebo...jest w tym coś niezwykłego, choć iść na pieszo ciemnymi wieczorami panicznie się boje. Zatrzymaliśmy się w KFC na coś ciepłego do zjedzenia, dostałam skrzydełka z bardzo ostrym sosem, którego nie dałam rady zjeść i oddałam go David'owi, a on uwielbia ostre rzeczy. Po posiłku wróciliśmy do autobusu i pojechaliśmy dalej, czekało nas jeszcze jakieś 40 min, nim dojedziemy. Dosiadła się do mnie Lilly, która jest niebrzydką dziewczyną ale za to jest strasznie zagubiona, trochę przymulona i.... ,,pusta,,- dosłownie, chodziłam z nią do przedszkola, Pani zawsze na nią krzyczała, że jedyna nie rozumie dodawania, byłyśmy razem tez w klasie w podstawówce i gimnazjum i zabijcie mnie ale jak można do liceum przyjąć kogoś kto miał same dwójki na świadectwie ?. Zresztą...teraz nie jest lepiej, jest zagrożona z 9 przedmiotów i nie wiem jak ona to poprawi. Zawsze była odsunięta i wyśmiewana, a ja jakoś nie mam nic do niej, a co więcej współczuje jej i chciałabym jej pomóc ale gdy pytam grzecznie ,,co tam,, i wgl. to ona odpowiada opryskliwie ,,dobrze, a jak inaczej może u mnie być ?.,,. Zachowuje się jak jakaś gwiazdeczka, którą nie jest bo na logikę- jak ktoś jest lubiany to raczej z tego kogoś nikt nie szydzi, a z niej wszyscy z wyjątkiem mnie, ja siedzę cicho. Teraz też spróbowałam nawiązać kontakt ale zarzuciła tylko ręką włosy i patrzała w okno. No cóż...nic na siłę i na całe szczęście już nie jesteśmy razem w klasie. ,,On pyta czy chcesz z nim chodzić, na odpowiedź masz 10 min. !. ; ),, -napisała Sarah w sms'ie a ja zamarłam i usłyszałam odliczanie od 10 w dół. Odwróciłam się i krzyknęłam:
-10 minut, a sekund to różnica !.
Mimo to odpisałam ,,Jeśli mu się podobam to TAAK ! ; 3,, na odpowiedź nie czekałam długo ,,noto jesteście parą, gratulacje !.,, i odebrałam również strzałkę od Jake'a. Tylko jeden problem...nie mamy 5 lat, żeby pytać się o bycie ze sobą przez kogoś i to smsem !. Coś mi tu nie pasuje...,,Sarah...czy to na pewno nie jest jakiś żart ?. Pytanie kogoś o bycie ze sobą przez kogoś i to smsem ?.,, -,,Może to dziwne, a może on jest nieśmiały...,,. Sama już nie wiem, a może osobiście napisze do niego ?. Hmmm...raz się żyje ,,My na prawdę ze sobą jesteśmy czy to jakiś żart ?. ; p.,, odpowiedź przyszła po chwili ,,Nie, na prawdę jesteś moją dziewczyną ; ),,. No dobra, to dziwne ale ciesze się nieziemsko !. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Kopnęłam w siedzenie Davida i pokazałam mu ostatniego sms'a, a on powiedział, że mam uważać... Zobaczymy jak to wszystko dalej się potoczy... ,,Spójrz przez okno !.,,- napisała Sarah. Wiec patrze, a tam....pierwszy śnieg !. Akurat tego niesamowitego dla mnie, listopadowego wieczoru pada pierwszy śnieg.
Autobus zatrzymał się pod szkołą, skąd mój tata odebrał mnie, Sarah i Davida. Kiedy wysiedliśmy pod moim domem tata poszedł wstawić samochód do garażu, a my rozmawialiśmy jeszcze chwile przed furtką:
-Jak to się stało ?. Z tym sms'em ?.-spytałam.
-Normalnie, on mówił, że wstydzi się z Tobą pogadać ale bardzo by chciał. Spytałam czy napisać ze swojego telefonu, on na to, że tak.
-A coś jeszcze mówił ?.
-Nie, wyśmiał mnie i moje buty, uderzyłam go w ramie ale nie oddał.
-Ja tam nie przepadam za tym typem...niby nic mi nie zrobił ale coś mi nie pasuje.-wtrącił się David.
-Ashley, choć już !.-zawołała moja mama.
-My też idziemy, podziękuj jeszcze raz tacie za odwiezienie. I nic się nie martw.
-Dziękuję Sara, dobranoc wam.
-Dobranoc !.-odpowiedzieli jednocześnie.
Weszłam do domu i kiedy rodzice pytali o wycieczkę, zatkało mnie i wszystko wyleciało mi z głowy...usiłowałam sobie przypomnieć coś poza ostatnimi sms'ami i z trudem mi się udało. Opowiedziałam ogólnie i poszłam do łazienki, a potem na górę do swojego pokoju, leżąc na łóżku spojrzałam przez okno balkonowe na padający śnieg i poszłam spać.

czekam na kolejną część ;)
OdpowiedzUsuńlinijkala.blogspot.com
jejku świetne! czekam na kolejną część z niecierpliwością! :).
OdpowiedzUsuńbezimienny-szymon.blogspot.com
wow!bardzo długi post')
OdpowiedzUsuńbezimienny-szymon.blogspot.com
ciekawy ten post:)
OdpowiedzUsuńbezimienny-szymon.blogspot.com