,,Mh...mh...mh...,,-Zawsze o tym marzyłam, że mój piesek będzie mnie budził co rano dotykając swoim zimnym noskiem cichutko popiskując... no ale eej !. Jest 6:00 rano...
-Naja błagam...nie tak wcześnie kiedy mogę pospać...-przecierałam zaspane oczy ręką.
W odpowiedzi moja sunia zeskoczyła z łóżka, zamerdała ogonkiem i szczeknęła dwa razy.
-Dobra, dobra już idę, pewnie chcesz na dwór tylko cichutko bo wszystkich obudzisz.
Wzięłam Najkę na ręce i zeszłam powoli po schodach i całe szczęście, że jeszcze jest mała i nie waży aż tyle bo nie dałabym rady jej unieść.
Na dworze było mroźnie i ciemno ale biały puch na ziemi i uliczne latarnie rozświetlały wszystko dookoła. Gdy mój piesek znikał w zaspach ja myślałam o wczorajszych wydarzeniach z drugiego święta bo moi rodzice wyszli do znajomych, a ja miałam spędzić czas z Sarah i Davidem. Planowałam spacer z Nają bo oni jej jeszcze nie widzieli, a potem oglądanie filmów czy coś ale przez cały dzień ani ona ani on nie odbierali ode mnie telefonu, a dopiero po 22:00 Sarah przysłała mi sms ,,Ej ja byłam dziś u Davida na ,,poważnie,, i muszę Ci wszystko opowiedzieć ale najpierw sorry za dziś, wiem że mieliśmy się zobaczyć...jutro to nadrobimy ; p.,,. No cóż...wygląda na to, że ich związek jednak przeważa naszą przyjaźń. Dobra idę do domu bo zamarznę, a chciałabym jeszcze zasnąć.
-Naja, chodź !.
-Naja błagam...nie tak wcześnie kiedy mogę pospać...-przecierałam zaspane oczy ręką.
W odpowiedzi moja sunia zeskoczyła z łóżka, zamerdała ogonkiem i szczeknęła dwa razy.
-Dobra, dobra już idę, pewnie chcesz na dwór tylko cichutko bo wszystkich obudzisz.
Wzięłam Najkę na ręce i zeszłam powoli po schodach i całe szczęście, że jeszcze jest mała i nie waży aż tyle bo nie dałabym rady jej unieść.
Na dworze było mroźnie i ciemno ale biały puch na ziemi i uliczne latarnie rozświetlały wszystko dookoła. Gdy mój piesek znikał w zaspach ja myślałam o wczorajszych wydarzeniach z drugiego święta bo moi rodzice wyszli do znajomych, a ja miałam spędzić czas z Sarah i Davidem. Planowałam spacer z Nają bo oni jej jeszcze nie widzieli, a potem oglądanie filmów czy coś ale przez cały dzień ani ona ani on nie odbierali ode mnie telefonu, a dopiero po 22:00 Sarah przysłała mi sms ,,Ej ja byłam dziś u Davida na ,,poważnie,, i muszę Ci wszystko opowiedzieć ale najpierw sorry za dziś, wiem że mieliśmy się zobaczyć...jutro to nadrobimy ; p.,,. No cóż...wygląda na to, że ich związek jednak przeważa naszą przyjaźń. Dobra idę do domu bo zamarznę, a chciałabym jeszcze zasnąć.
-Naja, chodź !.
Obudziłam się o 10:30, a właściwie obudził mnie telefon od Sarah:
-Tak ?.
-Siema Ash, obudziłam Cię ?.
-No...ale spokojnie i tak jest późno, a mam dziś trochę do zrobienia.
-A wieczorem masz czas ?.
-Raczej tak, tylko czy Wy go macie ?.
-David chyba wychodzi z kumplami więc mamy babski wieczór.
-Aham...czyli od teraz widujemy się tylko wtedy kiedy David wychodzi z kumplami albo nie może się z Tobą spotkać. On nadal jest moim przyjacielem Sarah, nie zapominaj o tym.
-Pamiętam o tym doskonale i będziemy widywać się normalnie, to tylko wczoraj tak wyszło.
-Tak wyszło, że nawet jak szczałaś to nie mogłaś się odezwać ani nic...
-Przestań !. Boli Cię to, że mam chłopaka, a Ty nie !.
-Nie wymyślaj, dobrze ?!. Chodzi mi o nasze plany, umawialiśmy się, a żadne z Was nie miało nawet minuty na sms do ,,przyjaciółki,,.
-Przesadzasz...nara.
-Mhm...cześć, jak w razie będziesz tak wspaniałomyślna aby zaszczycić mnie swoją obecnością daj znać.
-Tak ?.
-Siema Ash, obudziłam Cię ?.
-No...ale spokojnie i tak jest późno, a mam dziś trochę do zrobienia.
-A wieczorem masz czas ?.
-Raczej tak, tylko czy Wy go macie ?.
-David chyba wychodzi z kumplami więc mamy babski wieczór.
-Aham...czyli od teraz widujemy się tylko wtedy kiedy David wychodzi z kumplami albo nie może się z Tobą spotkać. On nadal jest moim przyjacielem Sarah, nie zapominaj o tym.
-Pamiętam o tym doskonale i będziemy widywać się normalnie, to tylko wczoraj tak wyszło.
-Tak wyszło, że nawet jak szczałaś to nie mogłaś się odezwać ani nic...
-Przestań !. Boli Cię to, że mam chłopaka, a Ty nie !.
-Nie wymyślaj, dobrze ?!. Chodzi mi o nasze plany, umawialiśmy się, a żadne z Was nie miało nawet minuty na sms do ,,przyjaciółki,,.
-Przesadzasz...nara.
-Mhm...cześć, jak w razie będziesz tak wspaniałomyślna aby zaszczycić mnie swoją obecnością daj znać.
-Zawsze mam czas dla Ciebie !.-krzyknęła Sarah.
-Tsaa...zwłaszcza jak jesteśmy umówione...-odrzekłam z ironią i dodałam:-Wczorajszy dzień to oczekiwanie na cud, bo cudem byłoby gdybyś dala znać wcześniej !.-zapadła cisza.
Po tej oto wymianie zdań rozłączyłyśmy się, ja cała roztrzęsiona tą rozmową zeszłam na śniadanie. Mój piesek po porannym wyjściu nadal spał na łóżku i nawet się nie poruszył gdy wychodziłam ze swojego pokoju.
W kuchni siedzieli rodzice ubrani jeszcze w szlafroki, przez okno wpadały promienie słońca, które momentami pojawiało się na szarawym zimowym niebie. Następnie zjadłam tosty i płatki kukurydziane w mleku, a w tym czasie rodzice przygotowywali się do wyjścia, mama w łazience robiła makijaż, a tata już ubrany pakował jakieś dokumenty do swojej teczki. Odłożyłam talerze do zmywarki i zaczęłam zajmować łazienkę, a rodzice w tym czasie zniknęli za drzwiami udając się do pracy. Po wszystkich porannych czynnościach wyszłam do sklepu ZOOLOGICZNEGO, żeby zapytać czy nie będzie problemu, żebym przychodziła do pracy na kilka godzin nawet w tygodniu puki mam wolne od szkoły, w końcu moi ,,przyjaciele,, mają swoje sprawy, a ja uzbieram sobie trochę na prawko bo moi rodzice powiedzieli, że mogą mi się tylko dołożyć. Naja jest zamknięta w moim pokoju, żeby nic nie zniszczyła ale zobaczymy jak to wyjdzie.
W kuchni siedzieli rodzice ubrani jeszcze w szlafroki, przez okno wpadały promienie słońca, które momentami pojawiało się na szarawym zimowym niebie. Następnie zjadłam tosty i płatki kukurydziane w mleku, a w tym czasie rodzice przygotowywali się do wyjścia, mama w łazience robiła makijaż, a tata już ubrany pakował jakieś dokumenty do swojej teczki. Odłożyłam talerze do zmywarki i zaczęłam zajmować łazienkę, a rodzice w tym czasie zniknęli za drzwiami udając się do pracy. Po wszystkich porannych czynnościach wyszłam do sklepu ZOOLOGICZNEGO, żeby zapytać czy nie będzie problemu, żebym przychodziła do pracy na kilka godzin nawet w tygodniu puki mam wolne od szkoły, w końcu moi ,,przyjaciele,, mają swoje sprawy, a ja uzbieram sobie trochę na prawko bo moi rodzice powiedzieli, że mogą mi się tylko dołożyć. Naja jest zamknięta w moim pokoju, żeby nic nie zniszczyła ale zobaczymy jak to wyjdzie.
15 min.później byłam już na miejscu w sklepie. Jak zawsze w powietrzu unosił się zapach ściółki, a uszy pieścił śpiew papug i kanarków. Moim oczom ukazał się John, który pomagał swojej mamie, a obok niego stał jego kolega z wpadki na schodach przed świętami.
-O, witam Panią !.-John przywitał mnie z radością.
-Dzień dobry Panu.-odpowiedziałam z uśmiechem.
-Witaj Ashley, w czym mogę pomóc ?.-wtrąciła szefowa.
-Dzień dobry !. Ja przyszłam zapytać czy jest możliwość, żebym przychodziła tutaj codziennie do sylwestra ?.
-Do sylwestra...myślę, że niema problemu Ashley. Ale od stycznia niestety będziesz musiała poszukać gdzieś indziej, ponieważ zatrudniam trzech pracowników i nie będę miała możliwości przyjmować licealistów do pomocy.
-Dobrze, rozumiem. A w jakich godzinach mogę przychodzić ?.
-Macie wolne, więc pośpij trochę. Możesz zaczynać od 11:00 do której zechcesz. Za godzinę będę Ci płacić jak zawsze, 3 zł.-odrzekła szefowa metkując karmę dla gryzoni, która właśnie przyszła.
-Dziękuje Pani bardzo, będę jutro. Do widzenia !.
Opuszczając sklep myślałam o dziwnej iskierce, którą poczułam na widok kolegi John`a...czułam magnes...jakby ciągnął mnie do tego chłopaka choć nigdy nie zamieniłam z nim słowa. Idąc zaśnieżoną drogą zastanawiałam się jeszcze dlaczego tak bardzo go zapamiętałam w chwili gdy wpadliśmy na siebie na schodach w szkole skoro prędzej widziałam go tylko raz i to przez chwilę...to bardzo dziwne. Ale nie, nie jestem zakochana...nie mogę się zakochać. I tak nie mam szans, a poza tym nie chce znowu cierpieć.
Myślałam o tym jeszcze dość długo, po drodze do domu weszłam jeszcze do supermarketu i zrobiłam małe zakupy. Stałam w kolejce do kasy gdy poczułam wibracje w kieszeni kurtki, to sms od Sarah ,,Hej, wpadniesz do mnie ?.,, - zapytałam o której godzinie i umówiłyśmy się na 18:00, w końcu musimy porozmawiać, a poza tym przyjaźnimy się i zawsze każdą sprzeczkę starałyśmy się rozwiązywać bo niema co się bawić w dziecinadę i fochy.
-Dzień dobry, mamy promocje na nawilżające kremy do rąk.-moje rozmyślenia niespodziewanie zostały przerwane.
-Emmm...nie, dziękuję.-odrzekłam do sprzedawczyni pakując zakupy.
Wyszłam z paczką karbowanych frytek, kartonem soku pomarańczowego, chlebem, serem i jakąś wędliną, która moim zdaniem wyglądała najlepiej.
W domu przygotowywałam sobie obiad (frytki z piekarnika). Rodzice często zostawiają mi kasę bo są pochłonięci sprawami firmy.
-Hau Hau Hau !.-wystraszyłam się i odskoczyłam kuchenki.
No tak...miałam zobaczyć czy Naja nic nie zrobiła. Szybko pobiegłam do swojego pokoju i wypuściłam pieseczka. Na pierwszy rzut oka nie zauważyłam żadnej szkody, rozejrzałam się dokładnie po francuskiej podłodze i na puszysty kremowy dywanik leżący na środku. Znalazłam tylko pomazaną szybę. Widocznie ktoś wyglądał przez okno balkonu.
Ucieszyłam się, że moja sunia jest grzeczna zeszłam po jasnych drewnianych schodach znów do kuchni, frytki były już gotowe. A skoro nie ma rodziców to znaczy, ze mogę zjeść w salonie przed telewizorem, może znajdę coś ciekawego.
Minęło trochę czasu, posprzątałam w domu, umyłam po sobie naczynia, odkurzyłam i wypuściłam Naję na podwórko. Pograłam chwilę na gitarze ale nie mogłam przestać myśleć o tym chłopaku...postanowiłam więc zajrzeć do internetu i spróbować wyszukać go w znajomych John`a na facebooku, lecz bez skutku. No trudno muszę przestać o nim myśleć i tyle. KONIEC kropka, jest 17:45 i czas zbierać się do Sarah.
Witajcie kochani !. Tak wiem, wiem-obiecałam systematyczność ; (. Musicie mi ponownie wybaczyć, ponieważ miałam problemy zdrowotne, a po nich musiałam nadrabiać materiał szkolny i zaniedbałam bloga. Teraz jest już lepiej i nie chcę wam więcej nic obiecywać bo różnie bywa. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie i mimo wszystko będziecie gościć tutaj nadal, a może nawet w jeszcze większej liczbie ; ). Trzymajcie się ciepło ; **.
PS. WAŻNA WIADOMOŚĆ: OTÓŻ ,,MY LIVE X3,, RUSZA NA FACEBOOKA !. KLIKAJCIE W LINK-----> https://www.facebook.com/pages/MyLivex3-BLOG/1500685113485292, LICZĘ NA DUŻO LAJKÓW I WIĘCEJ CZYTELNIKÓW ; ).
PS. WAŻNA WIADOMOŚĆ: OTÓŻ ,,MY LIVE X3,, RUSZA NA FACEBOOKA !. KLIKAJCIE W LINK-----> https://www.facebook.com/pages/MyLivex3-BLOG/1500685113485292, LICZĘ NA DUŻO LAJKÓW I WIĘCEJ CZYTELNIKÓW ; ).