piątek, 17 sierpnia 2012

5.Yeah.

Minął ponad tydzień.

Jest 03:20 i za 2 godz. i 40 min. muszę być przed szkołą bo jedziemy do Warszawy. Czekałam na tę wycieczkę od miesiąca. Nie mogę spać, mam wrażenie, że czegoś zapomniałam choć jedziemy tylko na jeden dzień z klasą ,,K" i ,,D" (nasza klasa-,,E").

Sarah przyszła do mnie na noc i jutro(właściwie to dziś) o 05:30 mój tata zawiezie nas pod szkołę.
David się do nas nadal nie odezwał,< ale jedzie razem z nami bo nie złapał już żadnej jedynki, ale za to Lama poskarżyła się naszej wychowawczyni na niego. A ona zamiast nie pozwolić mu jechać ukarała go uwagą za arogancję wobec nauczyciela i tyle (na szczęście dla  niego)>.Sarah twierdzi, że jego męska duma nie pozwala mu zapomnieć tego, że w taki chamski sposób potraktował dziewczyny, a w tym swoje przyjaciółki.
Mam nadzieję, że dziś w autobusie jakoś się otworzy bo my nie mamy mu za złe i rozumiemy jego zachowanie przez stres tamtego dnia. A co do Jake'a to na przerwach przez ten czas puszczał mi oczko kiedy widział jak na niego zerkam, ale się nie odzywał. Mam wrażenie, że jakoś dowiedział się o tym, że mi się podoba. Jeśli moje przeczucie jest słuszne to nie jestem tym specjalnie zaskoczona bo u nas w liceum wiadomości bardzo szybko się roznoszą, nawet te nieprawdziwe.

-Dziewczyny, czas wstawać. Jest już piąta, macie pół godziny do wyjazdu z domu.

-Ok, już wstajemy mamo.- odparłam.

 Moja mama wyszła z pokoju a my nadal nie mogłyśmy się podnieść bo wczoraj do północy siedziałyśmy i malowałyśmy sobie paznokcie itp. Tym bardziej ja, przecież wstałam w nocy i chyba godzinę się męczyłam żeby znów zasnąć.

-Która idzie pierwsza do łazienki?.-zapytałam.
-Ty możesz a ja przez ten czas się ubiorę, bo ciuchy mam przygotowane.
-Ok.
Wstałyśmy z łózka i każda z nas przygotowywała się do wyjazdu. Po 20 min. siedzieliśmy wszyscy w kuchni zajadając kanapki z nutellą i pijąc gorącą herbatę.

Po skończonym śniadaniu mój tata wstał i powiedział, że idzie po auto i mamy za 5 min. być gotowe.

I od razu wyszedł z domu.

-Ash, wzięłaś aparat?.

-No jasne. 
-Daj mi na chwile, zrobię ci fotkę.
-Jest w torebce, zaraz przyniosę.... Już mam, trzymaj. :



-Teraz ja tobie.
-Ashley, tata już na was czeka.
-Ok, już idziemy mamo!.-krzyknęłam.
-Hahahah, zamiast zakładać kurtki robimy sobie zdjęcia.
-Choć, zbieramy się. Zrobię ci zdjęcie przed domem bo się spóźnimy.

Pożegnałam się z mama i razem z Sarah zabrałyśmy z przedpokoju nasze torebki po czym wyszłyśmy z domu i przy okazji zrobiłyśmy sobie jeszcze kilka fotek. :
-Pokaż, jak wyszło?.
-Ogółem ok tylko kitek Ci trochę opadł, hahaha.
-Kitek robiony przed wyjściem na szybko, zawsze spoko. Hahaha, teraz ty.
-Choć tam kawałek na chodnik, będzie fajna fotka. : 

-I jak?.
-Pokaże ci w samochodzie.
-Ok, wow popatrz jak dużo ludzi już chodzi, a jest dopiero 05:30.
-Beka, ciekawe co się dzieje.
-Dziewczyny wsiadajcie już!.-mój tata wołał nas z auta.
-Już idziemy!.-odpowiedziałam 
Bez słowa wsiadłyśmy do samochodu i mój tata ruszył w kierunku naszego liceum.

piątek, 3 sierpnia 2012

4.Foch.

  To był Jake. Spojrzał na mnie i zapytał czy nic mi nie jest, a ja cały czas powtarzałam sobie w myślach ,,tylko tym razem nie palnij nic głupiego". Na szczęście się udało i odpowiedziałam mu:
- Nic mi nie jest, wszystko ok. Dzięki.
Czułam, że już mogę stanąć o własnych siłach i kiedy w końcu się wyprostowałam Jake posłał mi słodki uśmiech i poszedł do swoich kumpli. Jestem tak podekscytowana tą sytuacją, że w drodze do swojej szafki chyba trzydzieści razy przeanalizowałam sobie całe zdarzenie klatka po klatce<Jeny...jakie on ma piękne brązowe oczy>. Nie mogę uwierzyć w swoje opanowanie dzisiejszego dnia ale pewnie było spowodowane wstrząsem sprzed 5 min. Jak David mógł się tak zachować, no jak?!. Ok, mniejsza, teraz dzwoni właśnie dzwonek na pierwszą lekcje a ja wole nie podpadać Lamie.
 Mi się udało, ale za to David nie miał tyle szczęścia. Ja nie wierze, przecież on tylko pogorszył swoją sytuację. Zaczęło się od tego, że już przy drzwiach krzyczał- nie pytał się tylko krzyczał ,,ja będę dziś poprawiał wczorajszą kartkówkę!.". Wszyscy weszli do klasy i zajęli miejsca, a on przygotował kartkę, długopis i czekał, aż Lama podyktuje mu pytania. Zamiast tego zaczęła gadać, że David nie ma do niej szacunku i bla,bla,bla..., a on głupi się z nią kłócił. Nikt się nie odezwał za ani przeciw jego słowom, więc każdy musiał napisać kartkówkę ze wzorów. Bosko po prostu bo nic się nie uczyłam tylko pisałam referat na fize, dostane lacza i git. Reszta lekcji minęła spokojnie i nic niezwykłego się nie wydarzyło. Przerwy minęły mi i Sarach na rozmowie o David'zie i o jego zachowaniu. Ona też nie wie co mu odbiło i czemu tak nas rano potraktował. Chyba nie muszę dodawać, że złapał focha i przez resztę dnia się do nas nie odzywał.  . Poza tym oddałam referat na fizyce, a inne lekcje minęły normalnie jak zawsze.
 Kiedy po szkole doszłyśmy na przystanek David tam stał i nadal nie zamienił z nami słowa- <Thank You, David!>. Autobus miał spóźnienie, ale droga minęła bez przeszkód. Pożegnałam się ze swoją przyjaciółką i każda z nas poszła w stronę swojego domu.
 ,,Chyba rodzice się dziś nigdzie nie wybrali"- pomyślałam bo furtka nie była zamknięta na kluczyk, po dojściu do drzwi już miałam pewność. Ściągnęłam kozaki i poszłam do nich do salonu się przywitać a przy okazji zapytać się gdzie wczoraj byli.
- Cześć, już jestem!.
- Witaj córeczko.- w salonie była tylko mama.
- A gdzie tata?.
- Wezwali go do firmy.
- Aha, a tak ogółem to gdzie wy wczoraj byliście?. Zawsze kiedy wracam ze sql to ktoś jest a wczoraj pusty dom.
- Byliśmy na mieście coś załatwić.

,,Coś"- kocham takie stwierdzenia po prostu. Nic się nie dowiem.
- Lece do siebie odrobić lekcje.

Poszłam na górę do swojego pokoju. Zamiast od razu odrobić lekcje położyłam się na łóżko i myślałam o tych wszystkich wydarzeniach z dzisiejszego dnia. Mam nadzieję, że już jutro David będzie się normalnie zachowywał. Z takim właśnie nastawieniem zeszłam z łóżka, usiadłam na parapecie przy oknie z gitarą w ręku i zagrałam kilka akordów. Zrobiło się późno więc wzięłam się za lekcje, a potem poszłam spać.











Ps. Dziękuje wszystkim, którzy czytają tego bloga ; **. Widzę coraz większą liczbę wejść i jestem z tego powodu ogromnie zadowolona. Chcę Was jeszcze ogromnie przeprosić za to, że wpisy są tak rzadko, ale brakuje mi czasu ; (. Będę się starać żeby mieć go więcej ; ). Nadal zachęcam do komentowania i zaznaczania ankiety. Buziaki ; **.