Jest 03:20 i za 2 godz. i 40 min. muszę być przed szkołą bo jedziemy do Warszawy. Czekałam na tę wycieczkę od miesiąca. Nie mogę spać, mam wrażenie, że czegoś zapomniałam choć jedziemy tylko na jeden dzień z klasą ,,K" i ,,D" (nasza klasa-,,E").
Sarah przyszła do mnie na noc i jutro(właściwie to dziś) o 05:30 mój tata zawiezie nas pod szkołę.
David się do nas nadal nie odezwał,< ale jedzie razem z nami bo nie złapał już żadnej jedynki, ale za to Lama poskarżyła się naszej wychowawczyni na niego. A ona zamiast nie pozwolić mu jechać ukarała go uwagą za arogancję wobec nauczyciela i tyle (na szczęście dla niego)>.Sarah twierdzi, że jego męska duma nie pozwala mu zapomnieć tego, że w taki chamski sposób potraktował dziewczyny, a w tym swoje przyjaciółki.
Mam nadzieję, że dziś w autobusie jakoś się otworzy bo my nie mamy mu za złe i rozumiemy jego zachowanie przez stres tamtego dnia. A co do Jake'a to na przerwach przez ten czas puszczał mi oczko kiedy widział jak na niego zerkam, ale się nie odzywał. Mam wrażenie, że jakoś dowiedział się o tym, że mi się podoba. Jeśli moje przeczucie jest słuszne to nie jestem tym specjalnie zaskoczona bo u nas w liceum wiadomości bardzo szybko się roznoszą, nawet te nieprawdziwe.
-Dziewczyny, czas wstawać. Jest już piąta, macie pół godziny do wyjazdu z domu.
-Ok, już wstajemy mamo.- odparłam.
Moja mama wyszła z pokoju a my nadal nie mogłyśmy się podnieść bo wczoraj do północy siedziałyśmy i malowałyśmy sobie paznokcie itp. Tym bardziej ja, przecież wstałam w nocy i chyba godzinę się męczyłam żeby znów zasnąć.
-Która idzie pierwsza do łazienki?.-zapytałam.
-Ty możesz a ja przez ten czas się ubiorę, bo ciuchy mam przygotowane.
-Ok.
Wstałyśmy z łózka i każda z nas przygotowywała się do wyjazdu. Po 20 min. siedzieliśmy wszyscy w kuchni zajadając kanapki z nutellą i pijąc gorącą herbatę.
Po skończonym śniadaniu mój tata wstał i powiedział, że idzie po auto i mamy za 5 min. być gotowe.
I od razu wyszedł z domu.
-Ash, wzięłaś aparat?.
-No jasne.
-Daj mi na chwile, zrobię ci fotkę.
-Jest w torebce, zaraz przyniosę.... Już mam, trzymaj. :
-Teraz ja tobie.
-Ashley, tata już na was czeka.
-Ok, już idziemy mamo!.-krzyknęłam.
-Hahahah, zamiast zakładać kurtki robimy sobie zdjęcia.
-Choć, zbieramy się. Zrobię ci zdjęcie przed domem bo się spóźnimy.
Pożegnałam się z mama i razem z Sarah zabrałyśmy z przedpokoju nasze torebki po czym wyszłyśmy z domu i przy okazji zrobiłyśmy sobie jeszcze kilka fotek. :
-Pokaż, jak wyszło?.
-Ogółem ok tylko kitek Ci trochę opadł, hahaha.
-Kitek robiony przed wyjściem na szybko, zawsze spoko. Hahaha, teraz ty.
-Choć tam kawałek na chodnik, będzie fajna fotka. :
-I jak?.
-Pokaże ci w samochodzie.
-Ok, wow popatrz jak dużo ludzi już chodzi, a jest dopiero 05:30.
-Beka, ciekawe co się dzieje.
-Dziewczyny wsiadajcie już!.-mój tata wołał nas z auta.
-Już idziemy!.-odpowiedziałam
Bez słowa wsiadłyśmy do samochodu i mój tata ruszył w kierunku naszego liceum.



nie przepadam za taylor ale fajna notka :)
OdpowiedzUsuńciekawy blog ;) W wolnej chwili wpadaj do mnie pisze o życiu, emocjach i od niedawna biore się za recezje kosmetyków - Zapraszam ;]
OdpowiedzUsuń