-Znowu hej ; ).
-No, co jest Ash ?. Wybacz ale nie mam siły siedzieć przy kompie...
-Rozumiem, ale mam do Ciebie ogromną prośbę ^ ^.
-Nom ?.
-Zrobię sobie fotkę w stroju, w którym mam zamiar iść dziś do szkoły i mojego dzisiejszego makijażu, a Ty ocenisz jak wyglądam, ołkej ?. ; )
-Na pewno wyglądasz świetnie, tylko po to ściągałaś mnie z łóżka ?. ; D.
-No proooszę ; *.
-Dobra, dawaj te zdjęcia ; D.
-...
To strój.
A to make-up ; D.
-Co do makijażu nie mam zarzutów ale strój...
-Coś nie tak ?. ; o.
-Koszulka na ramiączka w listopadzie ?. ; D.
-Aaaaa, nooł na to mam bolerko ale zapomniałam ubrać ; D.
-A to dobrze, już się bałam ; D. W takim razie wszystko wygląda świetnie ; ).
-Na pewno ?.
-Taaaak !. ; p.
-Dzięki Sarah ; *.
-Spoko, dawaj mi znać jak coś ; p. A teraz wybacz ale niedobrze mi i chyba polecę do łazienki...3-maj się pa ; *.
-Zdrowiej, siemka ; *.
No dobra, oby było dobrze. Wyłączyłam komputer, spakowałam się i zeszłam na śniadanie, a po nim szybko założyłam kozaki na koturnie, kurtkę, komin i rękawiczki. Miałam dużo czasu do przyjazdu autobusu wiec szłam spokojnie. Chodniki przysypała gruba warstwa śniegu, wszędzie było biało, a z nieba przyświecało ciepłe słoneczko. Na przystanku spotkałam Davida, zdążyliśmy się tylko przywitać i podjechał autobus.
Na boisku wypatrzyłam Jake'a ale stał tyłem i mnie nie zauważył. Na kolejnych przerwach czułam na sobie jego wzrok ale gdy tylko się odwracałam to stał tyłem...nie wiem o co chodzi, żadnej wiadomości ani nic, jak dziecko. Nie mam zamiaru być w takim idiotycznym ,,wymyślonym,, związku... Jeśli do końca dnia się nie odezwie to jutro z samego rana podchodzę i kończę to przedstawienie, a jak idiotka za nim latałam...
Na szczęście mam David'a, który zajmował mnie przez całe przerwy, opowiadał różne śmieszne rzeczy. Taki przyjaciel to prawdziwy skarb i można z nim porozmawiać dosłownie o wszystkim. Lekcje dziś były luźne i leciały szybko, przerwy tak samo:
-A co jest z Sarah, że niema jej w szkole ?.-spytał David.
-Jest chora i ma gorączkę po tym jak wczor...
-...Ej mała !.-podszedł do nas jakiś chłopak, którego widzę pierwszy raz na oczy i myśli, że będzie się unosił i wtrącał bez pytania.
-Czekaj, teraz rozmawiam.-odpowiedziałam mu równie opryskliwie, a David stał jak wmurowany.: No więc ma gorączkę po tym jak wczoraj pojechała w tych odkrytych butach.
-Biedna...ale na własne życzenie z jednej strony.
-Teraz słucham.-zwróciłam się znów do tego dupka.
-Mała, Jake z Tobą zrywa.
-Ahaaam...fajnie..
-Ej !. Ona powiedziała, że fajnie !.-było słychać jego krzyk gdy szedł do swojej grupki, w której był również sam Jake.
-Ash...-David złapał mnie za ramie.
-Daj spokój, to od początku było do dupy...weź pytanie o to w sms'ie, potem cisza. Jak dziecko...już wiem na żywo jaki on jest i wiesz co ?. Przeszło mi, to było zauroczenie, wyidealizowałam go sobie zamiast po prostu poznać i stworzyłam w ten sposób takiego chłopaka, którym on nie jest. Zwykły dupek i ciesze się, że przejrzałam na oczy.
-Radzisz sobie z tym lepiej niż myślałem.
-Dziękuje, David.
Zadzwonił dzwonek i poszliśmy na ostatnią lekcję, a ja napisałam sms'a do Sarah ,,Ej, podszedł jakiś typek z tekstem, że Jake zemną zrywa...Ale jest ołkej, nic się nie przejęłam i ciesze się, że zobaczyłam jaki to dupek ; ).,,.- ,,Jaki kretyn...niech tylko się przygotuje jak wrócę do szkoły to mnie popamięta za to co Ci zrobił... ; /.,,. ,,Nooł, Sarah !. Daj spokój, na takiego frajera nie warto marnować czasu, ja się z tego ciesze bo dotarło do mnie, że wyidealizowałam go sobie. I z jednej strony zawiniłam bo zrobiłam z niego swój ideał, a tak na prawdę on nim nigdy nie był ; ).,,. Po chwili dostałam odpowiedź- ,,Masz racje i jestem w szoku, że tak dobrze to znosisz ; o. Oby tak daleej ; *. 3-majcie się i do zobaczenia, idę spać ; ).,,. - ,,Dzięki, a Ty zdrowiej ; **.,,. Lekcja polskiego dobiegła końca i wszyscy ruszamy do domu. Szłam z David'em na przystanek, zrobiło się bardzo zimno, a niebo było ciemnoszare.
-Ash...?.-zaczął David.
-Hmmm ?. Co jest ?.
-Jak myślisz, co Sarah chciałaby dostać na święta ?.
-Ja mam zamiar kupić jej zestaw kosmetyków, widziałyśmy go w drogerii i bardzo jej się podobał. Więc, nie wiem...może jakiś mega miś ?.
-Ashley...<śmiech>takiego micha to Ty byś chciała, albo jakiś fajny bajer, a dla Sarah myślałem nad jakimś naszyjnikiem, co Ty na to ?.
-Świetnie !. Na pewno jej się spodoba.-odpowiedziałam.
-Tylko teraz muszę załatwić sobie jakąś robotę...
-Ja już mam, zaczynam od tego weekendu i będę pracowała w sklepie zoologicznym dwie ulice od mojego domu.
-Wszędzie gdzie zwierzęta, tam jesteś Ty<śmiech>.
-Hahahahaha, no kocham je.
-Wiem Ash.
Podjechał autobus i na szczęście było kilka wolnych miejsc, więc mogliśmy usiąść.
-David...?.
-Słucham ?.
-Podoba Ci się Sarah, prawda ?.
-Co ?!. Niee, skąd taki pomysł ?.
-Nie zaprzeczaj, widzę to.
-Ash...Sarah to moja najlepsza przyjaciółka tak jak Ty.
-Wiem to, Ty też jesteś moim najlepszym przyjacielem David, ale przyznaj, że do Sarah czujesz coś więcej.
-Powiedz mi skąd wyciągnęłaś takie wnioski ?.
-No na przykład...wczoraj na wycieczce, na Stadionie kiedy robiłam wam zdjęcie. Trzymałeś ją za rękę, cały czas byłeś przy niej, ciągle na nią patrzałeś i to takim innym wzrokiem, takim nie do opisania...
-Ash...wydaje Ci się, jasne ?.
-Kogo Ty próbujesz okłamać David ?!.
-Nikogo, mówię prawdę.
-Nic jej nie powiem, za to Tobie mogę doradzić jak możesz pokazać jej co czujesz. Nocujemy u siebie i rozmawiamy o różnych rzeczach...na przykład takich jak nasz ideał chłopaka albo co chciałybyśmy dostać na walentynki gdybyśmy kogoś miały i najważniejsze-coś co na pewno Cie zainteresuje...jaki podryw jest dla nas żałosny, a jaki słodki.
-Chętnie posłucham...nie żeby coś...
-Hahahah, wiedziałam !.
-Oj, no dobra...znam ją od zawsze, od małego mieszkamy w jednej kamienicy po przeciwnych stronach, bawiłem się z nią, przyjaźniłem i uważam, że jest na prawdę wspaniałą dziewczyną. Oczywiście Ty też Ash ale rozumiesz...przy niej czuje się jakbym mógł być naprawdę sobą i nie muszę udawać jak przed kumplami, że nic mnie nie rusza.
-Rozumiem David, spokojnie. Mi wystarcza nasza przyjaźń i ciesze się, że czujesz coś więcej do Sarah. Jesteś inny niż wszyscy faceci i wiem, że jej nie zranisz.
-Dzięki ale ona i tak uważa mnie za błazna, który tylko wszystkich rozbawia...
-Więc to zmień.
-Nie potrafię, a ona nie będzie chciała być z ,,dzieckiem,,.
-David, cokolwiek zrobisz musisz wiedzieć, że na starcie masz duże szanse bo znacie się na wylot i ona będzie od razu czuła się przy Tobie bezpiecznie i będzie wiedziała, że może Ci ufać. Fakt, czasem przesadzasz i za bardzo głupiejesz ale ona uwielbia się pośmiać tak samo jak ja. Po prostu trochę to ogranicz.
-Masz racje Ash.
-A widzisz, i nie lepiej jak się wygadałeś ?.
Autobus się zatrzymał, dotarliśmy na miejsce dosyć szybko mimo zaśnieżonych dróg. Wstaliśmy z miejsc i wyszliśmy na zewnątrz. Przeszył nas dreszcz, w autobusie było cieplutko, a tu...niesamowity mróz.
-Wracając do tematu, dużo lepiej. Wielkie dzięki.
-Niema za co David, zawsze możesz na mnie liczyć.
-A Ty na mnie, pamiętaj.
Dotarliśmy do mojej furtki.
-Dziś byłeś dla mnie prawdziwym wsparciem, naprawdę.
-<uśmiech>To miłe. Ok, to ja Cie nie trzymam w taką pogodę bo jeszcze tego brakuje, żebyś też się rozchorowała. Do zobaczenia.
-Paaaa..
David poszedł przed siebie do kamienicy, a ja prędko weszłam do domu, żeby się ugrzać.
-Wróciłam !.-krzyknęłam z przedpokoju.
-Dobrze, odgrzej sobie obiad, jest w mikrofali !.-usłyszałam odpowiedź mamy.
Zdjęłam kurtkę, buty i inne zimowe ,,dodatki,,. Weszłam do salonu, a mama oglądała TV.
-A gdzie tata ?.
-Musiał coś załatwić, niedługo będzie. Czemu pytasz ?.
-Tak tylko...idę jeść.
-Smacznego córcia.
-Dzięki.
Na obiad były naleśniki z dżemem i miodem. MniAm ale tylko dżem bo miodu nie lubię. Zjadłam i poszłam do salonu i oglądałam z mamą nasz ulubiony serial ,,Pierwsza Miłość,,.
-Już jestem !.-doszedł nas głos z przedpokoju.
-Spóźniłeś się na film tato !.-odpowiedziałam.
-Ale w końcu udało mi się załatwić bardzo ważną sprawę, więc było warto.-tata stanął dużych drzwiach salonu.
-Udało Ci się ?!.-ucieszyła się mama.
-Potem Ci opowiem kochanie.
-Ołkeej, to ja idę do siebie.-powiedziałam i wstałam z czerwonej kanapy.
Usiadłam na schodach, żeby słyszeć co takiego tata opowiada mamie ale niestety szeptali i nic nie zrozumiałam. To niema sensu, wstałam i szłam dalej po schodach do swojego pokoju, przez chwile nawet chciałam wejść do biura rodziców, które jest naprzeciwko mojego pokoju żeby sprawdzić co takiego mogło się udać ale drzwi były zamknięte na klucz tak jak ich sypialnia obok. Ale to co się tacie udało i tak mnie pewnie nie dotyczy więc mniejsza z tym.
Przez okno swojego balkonu zobaczyłam, że znowu pada śnieg ale tym razem słabiej niż wczoraj. Odrobiłam lekcje ale została jeszcze nauka i w końcu muszę poćwiczyć tą kolędę na gitarze. Mimo tylu obowiązków i tak włączyłam komputer i zobaczyłam, że Sarah jest ja Skype.
Drrr...Drrr
-Cześć Ash !.
-Hej, i jak się czujesz ?.
-Mam gorączkę ale trochę lepiej niż rano...a jak w szkole ?.
-W szkole, poza tym co Ci pisałam o Jake'u to nic specjalnie się nie działo.
-Właśnie !. Jak to było dokładnie ?.
-No stałam z David'em i rozmawialiśmy, już nie pamiętam o czym i przerwał nam jakiś koleś i to chamsko. Uciszyłam go, że ma chwile poczekać bo rozmawiam, a jak już mógł mówić to powiedział, że Jake ze mną zrywa...
-Jaki frajer !. Nie przejmuj się nim, jak zrywa przez pośrednika to nie jest wart żadnej dziewczyny.
-Wiem o tym, nawet się nim nie przejmuje bo i tak od początku ten związek był żartem.
-Dobrze robisz, nie warto. A jak tam David po całym dniu spędzonym z dziewczyną ?.<śmiech>.
-Hahahaha, dobrze. Porozmawialiśmy sobie i bardzo mnie wspierał, jest naprawdę świetnym kumplem.
-Fakt, David jest inny niż reszta chłopaków.
Gdyby ona tylko wiedziała o uczuciach Davida...
-Ołkej, ja kończę bo muszę się pouczyć z tej głupiej fizyki bo jak rodzice się dowiedzą, że grozi mi 2 na semestr to o sylwestrze mogę zapomnieć ; (.
-No dobra, to powodzenia ja idę się położyć. Siemka ; *.
-No heej ; *.
.........
Minęło półtorej godziny odkąd siedzę na łóżku z nosem w podręczniku i zeszycie od fizyki, a i tak nic nie rozumiem....rodzice mnie zabiją. No trudno, jak nie idzie mi z tym po dobroci to pójdzie podstępem, wystarczy podwójna kartka z marginesem i ołówek, a 3 na pewno będzie.
-Ashley, choć na kolacje !.-zawołała mama z dołu.
-Juuż !.
Zeszłam do kuchni i usiadłam przy stole, na kolacje były ciepłe bułeczki prosto z piekarnika.
-A jest jeszcze jogurt z czarnych porzeczek ?.-zapytałam.
-Nie wiem, musisz zobaczyć mała.
-Tatooo, nie lubię kiedy tak do mnie mówisz.
Otworzyłam lodówkę obitą w nasze żółte meble i wyszło na moje bo jogurt jeszcze był.
-Smacznego.
-Nawzajem.
-Jak tam w szkole po wycieczce kochanie ?.-zapytała mama.
-Rano było ciężko ale potem już dobrze. Mam nadzieje, że nie będziecie mi dziś palić światła prosto w pokój z biura bo chce się wyspać na jutro.
-Ja będę musiał coś sprawdzić ale to nie potrwa długo.-odpowiedział tata.
-Dobra, ja dziękuje. Idę się umyć i jak coś to będę u siebie.-powiedziałam i wyszłam.
Tak to jest, ze praca przenosi się do domu kiedy ojciec jest prezesem rodzinnej firmy, a mama jego sekretarką.
Umyłam się i wróciłam znów na górę.Uwielbiam wieczorami pogrywać na gitarze, to mnie uspokaja. W szlafroku wyszłam na swój balkon i usiadłam na ławeczkę z wikliny i zamiast ćwiczyć jakąś kolędę znalazłam na stoliczku obok niej zeszyt z moimi piosenkami. Znalazłam w środku jedną, którą napisałam niedawno kiedy byłam zakochana w Jake'u:
,,I want start and finish every day with You.
I want wake up every day next to You.
I wans see how You laugh and laugh together with You.
And I want only You, because...I love Your eyes, I love Your smile,
I love Your face and I love Your hair.
I love Your face and I love Your hair.
I love when yoy are near, I'm in love...yes I feel.,,
No cóż...było i minęło na szczęście. Teraz mam ochotę napisać coś o tym, że jest totalnym dupkiem...
,,You're a readneck heartbreak
Who's really bad at lying
So watch me strike a match
On all my wasted time
As far as I'm concirned You're
Just another picture to burn,,
Wyszło samo z siebie ale dobra, koniec z rozczulaniem się i jazda z ćwiczeniem kolędy bo nie przeżyje jak zaliczę wtopę na oczach całej szkoły, Silent Night jest piękna więc muszę się postarać.
Wybiła 22 i zrobiło się strasznie zimno, chowam się do środka. Odłożyłam gitarę na stojak i położyłam się na łóżko. Wszędzie było ciemno, nawet w biurze rodziców. Spojrzałam w okno na pokryte śniegiem podwórko sąsiada i zasnęłam.


świetne :))
OdpowiedzUsuńlinijkala.blogspot.com