niedziela, 27 października 2013

6.Droga.

Dojechaliśmy na czas. Przy autobusie stała policja i jak zwykle sprawdzali cały pojazd i trzeźwość kierowcy. Ja pożegnałam się z tatą i razem z Sarah poszłyśmy ustawić się do naszej klasy. Staliśmy tak wszyscy w mrozie przez jakieś 15 min. i potem wszystkie trzy klasy wysłuchiwały swoich wychowawców. Nie wiem czy dokładnie mówili to samo, ale nasza wychowawczyni mówiła tak:
-Moi drodzy, mam nadzieję, że będziecie się odpowiednio zachowywać podczas całej wycieczki, a w szczególności podczas zwiedzania wyznaczonych obiektów. Za niewłaściwe zachowanie będę karać po powrocie uwagami oraz zakazami wyjazdu na inne wycieczki. To ostatnie dotyczy karygodnego zachowania...


Wszyscy wsiedli do autobusu i ruszyliśmy w drogę. Jak to zawsze bywa największa zabawa=jazda autobusem. Wygłupialiśmy się i śpiewaliśmy do piosenek, które akurat leciały w radio. Siedziałam dwa rzędy przed Jake'iem razem, a Sarah siedziała na samym końcu z innymi dziewczynami, żeby wylookać czy Jake się na mnie spogląda bo widok miała niesamowity , siedział sam w przedostatnim rzędzie. A podczas przerwy na stacji benzynowej rozmawiałyśmy o tym co się działo na końcu autobusu i po środku.

-No więc tak...-zaczęła Sarah.
-Nooo...?.
-Spoglądał się na Ciebie i mam wrażenie, że on wie...
-Miałam cichą nadzieje, że jednak nie wie no ale to było do przewidzenia.-zrobiłam skwaszoną minę.
-Tak to już jest w każdej szkole, wystarczyło, że rozmawiałyśmy o nim na przerwie. Ktoś to usłyszał i powtórzył następnej osobie i tak łańcuszek się powiększał, aż doszło do niego.
-Pozostało mi teraz tylko trzymać kciuki na happy end.
-Będę je trzymać razem z Tobą.-przynajmniej próbowała mnie pocieszyć.
-Dziewczyny...-odwróciłyśmy się i zobaczyłyśmy, ze to David.
-Ty ?!.-wkurzona Sarah= lepiej nie mówić bo akurat w tym jesteśmy identyczne ; D.
-Czekaj, posłuchajmy go!.- mówiłam aby ją uspokoić.
-Przepraszam was. Sorry za tamto, byłem taki wkurzony, że nie myślałem nawet o tym co gadam.
-To nie zmienia faktu, że mogłeś odezwać się prędzej!.-Sarah chyba nic nie uspokoi.
-Masz rację, ale nie wiedziałem jak mam zacząć, jesteście dla mnie ważne i nie chce żeby moja głupota spieprzyła to co razem przeżyliśmy.
-Dobra..., ja też nie chce żeby twoja głupota to wszystko spieprzyła. A ty Ash ?.
-Hahahaha, czyli zgoda?.-dobrze,że David nie przejął się słowami Sarah.
-Zgoda!.-odpowiedziałyśmy zgodnie. I w końcu po raz pierwszy od tylu dni przytuliliśmy się wszyscy razem. A to oznaczało tylko początek udanej wycieczki...

-Proszę wsiadać!.-słychać było głos jednej z nauczycielek. Po raz kolejny została sprawdzona obecność i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Krajobraz zza okna był niesamowity, mroźny bez śniegowy dzień. Wyobraźcie to sobie...trawa jeszcze była zielona, a żółte,czerwone i zielone liście przez podmuchy wiatru tańczyły na niej. Słońce było złote a jego promienie ogrzewały nasze twarze przez szybę.
Droga się dłuży, ale przebiega spokojnie. Nagle usłyszałam swoje imię z końca autobusu, odwróciłam się i moim oczom ukazał się Jake.
-Co jest ?.-pytam onieśmielona.
-Dasz mi w końcu ten numer ?.
-Niee !.
Dobra...wiem, znowu nawaliłam ale nie będę przecież krzyczeć tych cyferek na głos przez pół autobusu. Ten jego ton...jakby się naśmiewał z mojego zauroczenia swoją osobą. Nie wiem co mam myśleć... Sms od Sarah: ,,Co Ty znowu robisz dziewczyno ?!. ; O." odpisałam oczywiście, że nie będę się darła przez pół autobusu na co ona odpisała ,,W sumie racja, powodzenia dalej ; p.". Tsaa... dzięki, dzięki ale tu nie tylko powodzenia mi potrzeba.
Nie musiałam długo czekać na dźwięk telefonu, a właściwie wibracje bo ku moim oczom pojawiło się nieodebrane połączenie od jakiegoś numeru. Spojrzałam znacząco na Sarah, a ona kiwnęła przytakująco głową. Wiec mam numer Jake'a, a on ma mój... Oj, niedobrze mi i nie wiem czy to z nerwów czy po prostu mam chorobę lokomocyjną, o której nie wiedziałam przez 16 lat mojego życia-muszę się uspokoić.
Przy kolejnym przystanku na stacji benzynowej, która okazała się całkiem czysta złapałam Jake'a i pokazując telefon spytałam czy to jego numer, który już miałam zapisany jako jego, a on patrząc w ekran powiedział ,,Tak, ja jestem Jake,, i poszedł dalej.
-Mam się teraz śmiać czy jak ?.-zapytałam Sarah po tym jak opowiedziałam jej całe zajście.
-Hahahahaha, no chociaż jest zabawny.
-Mam głupie wrażenie, ze robi to z ironią, tak jakby nabijał się z tego co obie przypuszczamy, że wie...
-Na 100% tego nie wiesz, więc jeszcze się nie zamartwiaj.
-No dobra, ale skąd on ma mój numer, wiesz coś o tym ?.
-No więc tak...
Wszyscy zajęli ponownie swoje miejsca i ruszyliśmy w dalszą drogę. Jechaliśmy około 30 min i naszym oczom ukazał się pomnik nagiej syreny z mieczem i tarczą...











Witam ponownie kochani !. ; ). Wybaczcie mi długą nieobecność ale dużo się u mnie działo i totalnie zaniedbałam tego bloga mimo obietnicy, że będę się starać ; (. Teraz naprawdę ostateczna poprawa i pisanie rusza pełną parą, mam nadzieje, że będzie się wam podobało ; ). Proszę o komentarze i oddawanie głosów w ankiecie. Miłego czytania !. ; ***.

1 komentarz: